Nie masz na nic ochoty? Filmy motywacyjne poruszą cię do działania! Urządź sobie seans z najlepszymi z nich. Podpowiadamy 40 najbardziej motywacyjnych filmów. Wielu z nas filmy motywacyjne kojarzą się przede wszystkim z filmikami na YouTubie, na których różnego rodzaju coache rzucają
W amerykańskiej produkcji „Alexander” z 2004 roku, w reżyserii Olivera Stone’a, pojawiły się największe gwiazdy dużego ekranu, m.in. Colin Farrell, Angelina Jolie czy Anthony Hopkins. Słynne sceny bitwy Aleksandra Wielkiego nakręcono w dwóch miejscach w Tajlandii: prowincji Ubon Ratchathani i prowincji Saraburi.
1. Cabiria (1914) – Giovanni Pastrone. Cabiria to jeden z najważniejszych filmów włoskiej kinematografii, dzieło nurtu zwanego włoskim monumentalizem. Pastrone przedstawił na wielkim ekranie historię rozgrywającą się w III wieku p. n. e. Córka rzymskiego patrycjusza, która jako dziecko została porwana przez Kartagińczyków
11 kwietnia na polskie ekrany weszła "Namiętność" w reżyserii Briana De Palmy. Premiera filmu odbyła się jednocześnie w kinach oraz w serwisie VOD.pl. Thriller z Rachel McAdams i Noomi Rapace opowiada o bezwzględnej rywalizacji pomiędzy manipulującą szefową agencji reklamowej, a jej podopieczną. Ich zawodowy konflikt przeistacza się w niebezpieczną walkę o dominację
Warszawa główną bohaterką tajemniczej historii. Wiemy, gdzie nakręcono najsłynniejsze sceny z serialu. Michał Mieszko Skorupka. 18 kwietnia 2022, 13:07
Dla każdego z nich kostiumografka przygotowała unikatowy kostium. Zasłużony Oscar za najlepsze kostiumy był drugą statuetką w karierze Martin. Pierwszą otrzymała w 2001 roku za film Moulin Rouge, również wyreżyserowanego przez Luhrmanna. 2. The Grand Budapest Hotel. Kadr z filmu "The Grand Budapest Hote" (Fot.
. Czy ktoś potrafi zaproponować lepszą rozrywkę na grudniowy wieczór niż film o wojownikach bądź wojowniczkach majestatycznie okładających się pięściami i kopniakami? Być może, ale po co szukać dalej, skoro kilka najlepszych tytułów kina kopanego potrafi rozgrzać jak mało co. Klasyczne kino karate, kung fu, chińskie wuxia, amerykańskie superprodukcje – filmy sztuk walki to wyjątkowo różnorodny gatunek. Dlatego wszystko wskazywało na to, że wybór 30 najlepszych tytułów będzie zadaniem karkołomnym. Ku naszemu zdziwieniu głosujący byli ze sobą zgodni jak nigdy – filmy, które wywalczyły sobie miejsca w czołowej dziesiątce, przewyższały resztę ogromną różnicą głosów. Faworyci dali o sobie znać już w pierwszych dniach głosowania, utrzymując wysoką pozycję do samego końca. Poniżej znajdziecie listę 30 zwycięskich tytułów. Sprawdźcie sami, czy wyniki was zaskoczą!30. Narodziny legendy: Ip Man (2010)reż. Herman YauProdukcja ta bazuje na tej samej postaci, co trylogia Ip Mana, i występują w niej ci sami aktorzy, których mogliśmy zobaczyć w pozostałych filmach. Tym razem historia koncentruje się na młodzieńczych latach tytułowego mistrza, gdy ten dopiero uczył się charakterystycznego dla siebie stylu walki. Śledzimy jego drogę od szkoły do podróży do Hongkongu, która odmienia jego życie. Nie uświadczymy tu świetnych scen walk znanych ze wspomnianej trylogii, bo reżyser skupił się na mało efektownym realizmie. Produkcja cierpi na wymuszony melodramatyzm i kompletny brak logiki, jeśli chodzi o niektóre wątki. Dotyczy to w szczególności sposobu, w jaki portretowani są Japończycy. Zamiast tego lepiej sięgnąć po film Wong Kar-waia, który znacznie lepiej przedstawia historię. [Gracja Grzegorczyk]29. Draka w Bronksie (1995)reż. Stanley TongChoć Jackie Chan już dekadę wcześniej zaistniał na amerykańskim rynku, grając w dwóch częściach Wyścigu Cannonball, to za prawdziwy przełom należy uznać dopiero właśnie Drakę… Udział w produkcji przyniósł mu rozpoznawalność nie tylko w USA, ale też na całym świecie. Nie jest to z pewnością najlepsze dokonanie ani w jego karierze, ani w kinie kopanym w ogóle, niemniej pozostaje efektownym, atrakcyjnym filmem, który nawet po latach ogląda się naprawdę wybornie. W dodatku część trików wykonywanych tu przez Chana weszła do klasyki gatunku. [Jacek Lubiński]28. Krwawa pięść (1989)reż. Terence H. WinklessJake Raye, ceniony i utytułowany kickboxer, dowiaduje się, że w tajemniczych okolicznościach został zamordowany jego brat (również kickboxer). Wstrząśnięty wyrusza do Manili, aby tam wziąć udział w turnieju, gdyż jest to jedyny sposób na odnalezienie sprawcy śmierci bliskiego. Na miejscu pomaga mu w sprawach techniczno-organizacyjnych nieoceniony Kwong. Pierwszy film z (nie chciałbym nadużywać tego słowa, ale inaczej się nie da) kultowej serii, która celowała w specyficzny gust miłośników i entuzjastów kopanego kina amerykańskiego klasy C, z autentycznym mistrzem świata w kickboxingu. […] Samemu filmowi można wiele zarzucić, ale nie to, że nie leją się po mordach. I o to chodzi. Aktorstwo jest na poziomie… na poziomie przedstawień z pierwszych klas podstawówki (które są o wiele bardziej urocze), ale zwinności, szybkości (podrasowanej montażem) i wściekłych oczu można „aktorom” tylko pozazdrościć. Nie można też narzekać na brutalność – jest jej sporo. Sam obraz stał się sporym sukcesem, bo zarobił w samych Stanach Zjednoczonych ponad milion dolarów. [Tomasz Urbański, fragment artykułu]27. Gra śmierci (1978)reż. Bruce Lee, Robert ClouseTo film, którego miało nie być. Powstał tylko po to, by wycisnąć z nazwiska Bruce’a Lee ostatnie soki. Aktor pracował nad Grą śmierci, ale jako że zmarł przedwcześnie, nie zdołano nakręcić większości scen. Producenci znaleźli jednak rozwiązanie. Przetworzono fabułę tak, by śmierć aktora dobrze się w nią wpisywała. Bruce’a z kolei zastąpił dubler, któremu w niektórych scenach zakładano na twarz tekturową podobiznę Lee. Efekt? Iście kuriozalny, jak się sami domyślacie. Ale jedno trzeba Grze śmierci oddać. Finałowe pojedynki, czyli sceny nagrane jeszcze za życia Lee, są po prostu ka-pi-tal-ne. Z kolei żółty dresik, w którym aktor występuje, to chyba najbardziej charakterystyczny strój w karierze Lee. Wydaje się więc, że pazerność producentów była słuszna. [Jakub Piwoński]25. Obrońca (2005)reż. Prachya PinkaewObrońca opowiada o młodym chłopaku imieniem Kham, który wraz ze swoim ojcem opiekuje parą słoni. Największym marzeniem i zaszczytem każdego hodowcy jest osobiste przekazanie zwierzęcia królowi Tajlandii. W tym celu bohaterowie udają się na festyn, podczas którego wszystko zaczyna się komplikować. Ojciec Khama zostaje postrzelony, a zwierzęta porwane. […] Chcąc odzyskać słonie oraz wymierzyć sprawiedliwość chłopak postanawia wyruszyć do obcego kraju uzbrojony jedynie we własne umiejętności. Jak widać fabuła produkcji nie jest specjalnie oryginalna, ot kolejna wariacja na temat kina zemsty. Po dosyć spokojnym wprowadzeniu zostajemy od razu rzuceni w wir akcji. Pościg motorówkami, przelot do Sydney i zastępy wrogów do pokonania. W filmie nie ma ani chwili nudy czy przestojów. Trzeba jednak przyznać, że mimo naiwnej i prostej historii, pod względem technicznym film broni się znakomicie. Walki są szalenie efektowne i bardzo dobrze sfilmowane. Nie jesteśmy męczeni ciągłymi cięciami i chaotycznymi starciami. Wszystko jest czytelne i przejrzyste, zaś absolutną perełką jest scena w restauracji, nakręcona bez ani jednego cięcia. Kham pokonuje kolejne piętra i okłada coraz większe ilości przeciwników, zaś kamera podąża za nim przez ponad 4 minuty! Dyscyplina i perfekcjonizm, którym musieli wykazać się biorący udział w tym fragmencie filmu, jest naprawdę godna podziwu. […] Obrońca może poszczycić się także całkiem niezłymi zdjęciami, które zwłaszcza w końcowej fazie filmu zachwycają i wprowadzają odrobinę mistyki (pojedynek w płonącej sali). […] Ostatecznie mimo scenariuszowej prostoty dałem się porwać. Film znakomicie sprawdził się jako kino czysto rozrywkowe i zachęcił mnie do sięgnięcia po drugą część, która ukazała się w 2013 roku. [Szymon Pajdak, fragment artykułu]25. Bez odwrotu (1986)reż. Corey YuenScenariusz No Retreat, No Surrender został chyba przed realizacją filmu ostrzelany serią z karabinu maszynowego, bo jest w nim od groma dziur fabularnych oraz zawirowań w ciągłości i rytmie opowieści. Aktorsko też film leży, ale… Ale No Retreat, No Surrender ma też trzy niezaprzeczalne atuty. Pierwszym z nich jest debiutancki występ na dużym ekranie Jeana-Claude’a Van Damme’a, w krótkiej, acz bardzo widowiskowej, negatywnej roli rosyjskiej machiny do zwyciężania. Drugim atutem Bez odwrotu jest widowiskowa choreografia oraz dynamiczna kamera, będąca w centrum finałowej sekwencji walki. No i atut trzeci; mamy tu bardzo ciekawy przykład dziwnej pary. Otóż młody bohater filmu, który w finale spuści łomot samemu Van Damme’owi, na początku, a właściwie to przez większość filmu, zanim zostanie Karate-Tygrysem, jest Karate-Pierdołą, i to do kwadratu. Do czasu, aż jego modły zostają wysłuchane i pod jego dachem zjawia się duch samego Bruce’a Lee, żeby w kilku szybko zmontowanych scenach nauczyć go być najlepszym. I choć motyw ów jest… odrobinę naciągany, a aktor grający Bruce’a Lee przypomina go tylko, gdy stanie do nas prosto profilem, to nie brakuje temu niecodziennemu szkoleniu sporej dawki klimatu, a wręcz pewnego rodzaju filmowej magii. Większości scen, w których „Bruce Lee” uczy młodzika podstawowych zasad Jeet Kune Do, towarzyszą budujące nastrój rozpalone świece, a duchowa obecność Małego Smoka wyzwala w widzach duże pokłady nostalgii i tęsknoty za tą ikoniczną postacią. [Rafał Donica, fragment zestawienia]24. Champion 4: Walka o honor (2016)reż. Todor ChapkanovCzwarta odsłona przygód jednego z najlepszych zawodników na świecie – Jurija Bojki, w którego po raz kolejny wciela się znakomity Scott Adkins. Tym razem jednak twórcy zrywają z więzienną scenerią znaną z poprzednich części. Mimo to główny bohater nie przestaje walczyć zawodowo. Stara się odkupić swoje grzechy, przeznaczając wygrane na pomoc miejscowej cerkwi. W końcu akcja filmu przenosi bohatera do Rosji, gdzie Bojka próbuje odnaleźć Almę, żonę jego zmarłego rywala. Czwórka w porównaniu do poprzedniej części wyraźnie skręca w kierunku dramatu. Najważniejsze jednak, że sceny walk utrzymują wciąż imponujący efekciarski poziom. Seria Champion z tego przecież słynie. W ostatniej części pieczołowicie aranżowane spektakle mordobicia wciąż robią ogromne wrażenie. Do kondycji Adkinsa nie można się przyczepić. [Maja Budka]23. 36 komnata Shaolin (1978)reż. Liu Chia-liangLiu Chia-liang to jeden z najlepszych hongkońskich reżyserów specjalizujących się w filmach sztuk walki. Najbardziej jest znany dzięki Legendzie pijanego mistrza (1994) z Jackiem Chanem. Ale świetny efekt uzyskał także w filmach pokazujących mnichów z klasztoru Shaolin. 36 komnata… to film przemyślany w najdrobniejszych szczegółach, od atrakcyjnego scenariusza łączącego wszystko, co najlepsze w filmach gatunku, poprzez stronę wizualną i dobór aktorów, a kończąc na fenomenalnych scenach walki. Twórcy nie mieli dostępu do prawdziwego Shaolin (otrzymali go dopiero filmowcy podczas realizacji Klasztoru Shaolin z 1982 roku), więc autorzy scenografii zaprojektowali komnaty słynnej świątyni, korzystając z własnej wyobraźni – ale też wskazówek w scenariuszu, bo pomieszczenia w tym filmie mają konkretne przeznaczenie, a ich wygląd i znajdujące się w nich rekwizyty nie są przypadkowe. Quentin Tarantino w Kill Billu bardzo mało miejsca poświęcił treningowi, skupiając się na walce, ale wątek treningu w klasycznych filmach kung-fu zawsze był istotny. Wiadomo, jak musi się zakończyć finałowa walka – pozytywny bohater musi zwyciężyć – dlatego nierzadko to właśnie trening budził większe emocje niż pojedynek w finale. O Kill Billu wspomniałem także dlatego, że rolę mistrza Pai Mei zagrał Gordon Liu (Liu Chia-hui), który specjalizował się w rolach mnichów z Shaolin. W 36 komnacie… można go właśnie zobaczyć w takiej postaci i do tego jako głównego bohatera. Mnisi z Shaolin to element niezwykle barwnej historii Chin. Kraj był przez wieki najeżdżany przez barbarzyńskie plemiona – głównie Tatarów – i kung-fu stało się symbolem buntu przeciwko obcym mocarstwom. Służyło do obrony, nie do ataku i mimo iż tematem filmów jest najczęściej zemsta i walka, to historia świata nie pokazuje Chińczyków jako agresorów – nie atakowali obcych krajów, jedynie bronili się przed agresją. A przecież sztukę wojenną, strategię i taktykę, opanowali do perfekcji i to z chińskiego podręcznika (Sztuka wojenna Sun Zi z VI w. korzystały armie z całego świata. [Mariusz Czernic]22. Ip Man 3 (2015)reż. Wilson YipMistrz stylu wushu powraca na ekran po raz trzeci, a towarzyszy mu nie kto inny jak sam Mike Tyson. Podobnie jak w części drugiej, fabuła jest całkowicie fikcyjna, zaś akcja skupia się na konfrontacji pomiędzy ostatnim sprawiedliwym w mieście a mafią. Według mnie to najsłabsza odsłona serii – zgrzyta wątek związany z rodziną tytułowego Ip Mana, która nie dodaje żadnego kontekstu ani nie podnosi stawki w filmie, a okazuje się być niezwykle irytująca. Powrót tego jakże fantastycznego bohatera kina kopanego mógł być jednak nieco lepszy. [Gracja Grzegorczyk]21. Dawno temu w Chinach (1991)reż. Tsui HarkRozgrywająca się dawno temu, bo w połowie XIX wieku opowieść, przytacza losy autentycznego mistrza kung-fu – Wong Fei-hunga. W filmie wciela się w niego nie kto inny jak sam Jet Li, znajdujący się na początku swej kariery. Po Dawno temu w Chinach gwiazda Li zasłużenie rozbłysła, bo to kawał kapitalnego widowiska spod znaku kina kopanego. Kapitalnego, a jednocześnie, mam wrażenie, nieco zapomnianego. Dynamika akcji, podłożone dźwięki oraz choreografia walk zasługują na najwyższe uznanie. Chińczycy po prostu umieli się w te klocki bawić. Warto wspomnieć, że historia była kontynuowana w szeregu kolejnych odsłon. [Jakub Piwoński]
Podczas dokonywania ablucji jesteśmy wyjątkowo bezbronni. Dlatego właśnie to pomieszczenie reżyserzy upodobali sobie jako miejsce na ataki na niewinnych ludzi. Ale, jak stwierdzimy po przeczytanie poniższej listy, w łazienkach czeka na nas nie tylko krew i woda. Psychoza (1960) Sławetny film Alfreda Hitchocka opowiadał historię Normana Batesa, wyjątkowo zaburzonego człowieka, który przebierał się za swoją zmarłą matkę i mordował gości przydrożnego motelu. Przepraszamy jeśli zepsuliśmy zakończenie tego 55-letniego filmu. Sama scena to oczywiście śmierć postaci odtwarzanej przez Janet Leigh, zadźganej w brutalny sposób nożem. Przeszła do historii kina i była pariodowana niezliczoną ilość razy. Koszmar z ulicy Wiązów (1984) Jeden z bardziej niepokojących filmów Wesa Cravena nie tylko był debiutem Johnny’ego Deppa (został wciągnięty w łóżko), ale także jednego z bardziej kreatywnych morderców – Freddiego Kruegera. Straszliwie zniekształcony prześladowca nie odpuszczał swoim ofiarom nawet w łazience, co daje dość niepokojące efekty. Big Lebowski (1998) „Koleś” odtwarzany ze swadą przez Jeffa Bridgesa hipis i ogólny leser, zostaje nawiedzony przez zgraję „niemieckich nihilistów”, którzy na zlecenie swojego mocodawcy atakują go krwiożerczą fretką. Jak powszechnie wiadomo, z tym strasznymi gryzoniami nie ma żartów, więc „Koleś” musi się ugiąć. American Beauty (1999) Historia wzlotu i upadku głównego bohatera granego przez Kevina Spacey’a upstrzona jest wyobrażeniami na temat koleżanki jego córki. Jedna z tych baśniowych sekwencji ma miejsce w łazience i pod względem wizualnym na pewno zapada w pamięć. O tym co robi główny bohater nie ma co wspominać. Eastern Promises (2007) Biedny Viggo Mortensen nie może nawet spokojnie wypocić się w bani, bo napadają go tam od razu ludzie z nożami. Na szczęście nasz bohater odpiera atak wrogów, ale sama scena jest o tyle intensywna, co przerażająca. Bo kto chciałby walczyć na golasa z nożownikami? Tylko dla widzów dorosłych, pod tym linkiem. Na szczęście szansa że do naszej łazienki zakradnie się zgraja psychopatów z nożami i fretkami jest bardzo mała.
Jeśli - tak jak ja - jesteście fanami dobrego kina, a jednocześnie nie macie pomysłu na tegoroczne wakacje, być może zechcecie rozważyć oryginalny pomysł podróży śladami kultowych produkcji. Jest parę miejsc na świecie, które reżyserzy ukochali sobie najbardziej. To świetna okazja do odwiedzenia Stanów, Maroka, Wielkiej Brytanii czy Chorwacji. Każde z tych miejsc skrywa w sobie niepowtarzalny urok. Wystarczy tylko go odkryć! Poznajcie 5 kultowych miejsc uwiecznionych na kliszy House (Los Angeles, USA) – „Blade Runner” Jeśli planujecie wakacje last minute w Los Angeles, koniecznie wybierzcie się do Ennis House – miejsca kręcenia wielu kultowych filmów, w tym doskonałego „Blade Runnera”. Wybudowany na wzgórzu Los Angeles, w 1924 roku Ennis House, był koncepcją Franka Lloyda Wrighta i jego syna. Stał się projektem na tyle udanym, że był nie tylko rezydencją sław, ale przede wszystkim miejscem kręcenia kultowych scen, znanych z filmów i teledysków. Charakterystyczna sylwetka, nawiązuje wprost do starożytnych budowli Majów, podobnie jak symetryczne reliefy, które bogato pokrywają elewację budynku. Na filmowy dom Ricka Deckarda składa się 27 tysięcy prefabrykowanych betonowych bloków. Ta specyficzna konstrukcja kryje w sobie przestronne wnętrza – dom ma aż 930 metrów kwadratowych. Jest unikatem na skalę światową. Budynek został zaprojektowany specjalnie dla Charlesa i Mabel Ennisów, przedsiębiorców z branży odzieżowej. Choć budowla za chwilę skończy równe 100 lat, upływ czasu tylko dodaje jej szlachetności. Najważniejsze było dla mnie jednak to, że Ennis House stało się scenografią wielu kultowych filmów. Najsłynniejszym z nich jest „Blade Runner” Ridleya Scotta. Absolutny klasyk kina. Jeśli ktoś z Was jeszcze nie oglądał, koniecznie musicie to nadrobić. Daję słowo, przedstawiona w nim wizja przyszłości jest niezwykła… Wciągająca i intrygująca fabuła, piękna gra świateł i praca kamery zasługują na to, aby podziwiać kadry filmowe z Ennis House w tle. Czar Ennis House najwyraźniej ma tak wyjątkową siłę oddziaływania, że Ridley Scott powrócił tu, żeby nakręcić sceny do swojego innego filmu – „Czarnego deszczu”. Jednak na tym nie skończyła się kariera aktorska charakterystycznego domu. Zagrał on również w „Karate Kid III” (1989) czy „Domu na przeklętym wzgórzu” (1959). Nomen omen, Ennis House sam ulokowany jest na wzgórzu. Wyjątkowa konstrukcja posłużyła też jako miejsce tworzenia serialu dla młodzieży „Buffy, postrach wampirów”, kręconego na przełomie lat 90. i 2000. Pod dużym wrażeniem uroku budowli był też David Lynch, który wykorzystał go w przynajmniej swoich dwóch projektach – w „Mulholland Drive” i „Miasteczku Twin Peaks”. Ostatnimi laty odegrał też ważną rolę w serialu HBO „Gra o Tron”. Również branża muzyczna doceniła niezwykłość Ennis House. Powstały tu teledyski do wielu piosenek, między innymi „Vuelve" Ricky'ego Martina, „Have you ever” S Club 7. Możemy dostrzec go również w klipie „Why” zespołu 3T z udziałem Michaela Jacksona. W ciągu prawie 100 lat swojego istnienia, dom był świadkiem wielu burzliwych zmian. Nie tylko zmieniali się jego właściciele – począwszy od małżeństwa Charlesa i Mabel Ennisów (od których wzięła się nazwa rezydencji), poprzez Johna Nesbitta (reżysera, aktora i scenarzystę) i Augustusa O. Browna (darczyńcy, który ofiarował pieniądze na zachowanie budynku), a skończywszy na dyrektorze biznesowym Ronie Burkle’u. Zmianom podlegała także konstrukcja domu – na skutek wielu różnorakich przyczyn pojawiły się problemy z jej stabilnością. Już na etapie prac budowlanych pojawiły się pęknięcia bloków betonowych. Natura też nie oszczędzała obiektu – w 1994 roku uległ zniszczeniu na skutek trzęsienia ziemi, a w latach 2004-2005 ucierpiał z powodu rekordowych opadów deszczu w tym rejonie USA. Dzięki dużej dotacji Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego, budynek przeszedł modernizację i w 2007 roku jego stan znacznie się poprawił. W latach 1990-2011 był najsilniej eksploatowany przez filmowców, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych domów w całym Los Angeles. Miejsce 2: Eastern State Penitentiary (Filadelfia, USA) – „12 małp” Jednym z bardziej oryginalnych filmów światowego kina jest „12 małp” autorstwa Terry’ego Gilliama nakręcony w 1995 roku. Film słynie ze znakomitej kreacji Bruce’a Willisa i kadrów o fenomenalnej stronie wizualnej. Nic w tym dziwnego - reżyser jest z wykształcenia plastykiem. Można się tego z łatwością domyślić, oglądając dopracowane sceny, z których prawie każda mogłaby stać się tematem na oddzielne, skończone dzieło. Akcja części filmu odgrywa się w niezwykle charakterystycznej lokalizacji – szpitalu Eastern State Penitentiary, w którym pojawia się Brad Pitt (grający postać Jeffreya Goinesa, jednego z pacjentów oddziału psychiatrycznego). Wydarzenia tej części historii rozgrywają się właśnie w więzieniu w Filadelfii. Świetnie nadawało się głównie ze względu na przerażający i przytłaczający klimat. Aż trudno uwierzyć, z jakim kunsztem budowano dawniej w Stanach Zjednoczonych zakłady resocjalizacyjne. Konstrukcja wzniesiona z cegły i wnętrza o łukowatych sklepieniach, bardziej przywodzą na myśl gotyckie budowle niż więzienie dla zbrodniarzy. Mijając bramę, jesteś odprowadzany czujnym wzrokiem dwóch gargulców z kamienia, co nadaje elewacji gotyckiego, mrocznego charakteru. Plan budowli, został oparty przez jej pomysłodawcę, Johna Havilanda, na planie koła, z korytarzami zbiegającymi się do głównego pomieszczenia na samym środku. Budynek służył więźniom od 1829 do 1971 roku. Cele biegły wzdłuż siedmiu korytarzy. Jak na ówczesne czasy, były niezwykle luksusowe – nie dość, że były pojedyncze (choć małe – miały jedynie 2,5 x 3,5 x 3 m), to dodatkowo zapewniały więźniowi dostęp do bieżącej wody i spłukiwanej toalety oraz centralnego ogrzewania. Podobnych udogodnień nie posiadały nawet tamtejsze budynki państwowe – z Białym Domem włącznie. Nic dziwnego, że na tamte czasy był to najdroższy obiekt tego typu nie tylko w USA, ale i na świecie. Jednym z najbardziej znanych osadzonych był sam legendarny król mafii – Al Capone. To więzienie okazało się najbardziej ekskluzywnym ośrodkiem przymusowego odosobnienia w jakim przebywał. Każda z cel miała własne okno umieszczone na suficie, które za karę mogło być zasłonięte. W ramach spaceru, więźniowie mogli spędzić pewien czas na niewielkiej przestrzeni, żeby się przewietrzyć. Od 1971 roku więzienie funkcjonuje jedynie jako atrakcja dla zwiedzających. W kolejnych latach władze słusznie zdecydowały się ograniczyć zaawansowane remonty budynku, dzięki czemu Eastern State Penitentiary zachowało swój pierwotny, surowy i niepowtarzalny klimat. Sama byłam pod niezwykłym wrażeniem posępnej atmosfery miejsca – jeśli lubicie nagły, acz niegroźny dreszcz zgrozy wzdłuż krzyża, zachęcam Was gorąco do odwiedzenia tego miejsca podczas podróży do Filadelfii. Miejsce 3: Wytwórnia Filmowa Atlas Studios (Warzazat, Maroko) – „Gladiator” O Wytwórni Filmowej Atlas Studios nieopodal Warzazat opowiadałam Wam przy okazji podróży do Maroka. Pewnie wielu z Was zastanawiało się nad tym, gdzie kręcono wszystkie pustynne sceny w znanych filmach. Jak się okazuje, Egipt z „Asterixa”, Rzym z „Gladiatora” czy planetę Tatooine z „Gwiezdnych Wojen” tak naprawdę filmowcy uchwycili pośród marokańskich piasków. 20 hektarów to całkiem spora przestrzeń do zaaranżowania na plan filmowy. Debiut studia miał miejsce w 1962 roku, gdy kręcono tu sceny do dramatu przygodowego „Lawrence z Arabii”, brytyjskiego reżysera Davida Leana. Kolejne hollywoodzkie „blockbustery” takie jak „Mumia” czy „Gra o tron” również korzystały z marokańskich krajobrazów. Turyści mogą również zwiedzić obiekt, w którym udostępniono rekwizyty wykorzystane do aranżowania scen w poszczególnych filmach, takich jak: „Gladiator”, „Legionista”, „Kleopatra”, „Książę Persji”, „Mumia” czy „Królestwo niebieskie”, ale także – pozostawione na pamiątkę – całe plany filmowe. Najbardziej urzekło mnie Koloseum – odgrywające arenę zmagań gladiatorów – oraz egipski grobowiec. Sporym zaskoczeniem będzie dla Was wygląd i wielkość eksponatów. Dysonans między tym, co widz ogląda na srebrnym ekranie, a tym, co ma się faktycznie przed oczami – pozbawione iluzji ekranu – jest ogromny. To, między innymi pozwala doświadczyć potężnej magii kina. Miejsce 4: Dubrownik (Chorwacja) – „Gra o Tron” Wraz z trwającym od kilku lat światowym szaleństwem na punkcie „Gry o Tron”, chorwacki Dubrownik przeżywa istne turystyczne oblężenie. Miasto użyczyło amerykańskiemu serialowi kilku plenerów, które można bez większego trudu znaleźć na szklanym ekranie. Jeśli także jesteście fanami „Gry o Tron”, ruszajcie na wycieczkę do Chorwacji by odczuć niezwykłą frajdę podczas wizyty w znanych z serialu miejscach, a przy odrobinie kreatywności – ze zrobienia zdjęć w kadrach inspirowanych tymi z filmu. Na pewno w Dubrowniku rozpoznacie serialową Królewską Przystań. Charakterystycznym elementem są też zabytkowe schody, które stanowiły scenografię w ujęciu z Cersei w roli głównej. Miejsce 5: Dworzec King's Cross (Londyn, UK) – „Harry Potter i kamień filozoficzny” Jeśli w dzieciństwie też czytaliście z wypiekami Harrego Pottera, to oczyma wyobraźni nie raz i nie dwa przenosiliście się pewnie do świata głównego bohatera. Jedną z najbardziej ikonicznych scen była ta na peronie 9 i 3/4. Do zekranizowania jej wykorzystano londyński dworzec King’s Cross. Peron 4 stał się scenografią dla ujęcia, w którym uczniowie w magiczny sposób przenosili się do Hogwart’s Express – specjalnego pociągu, wiozącego ich do szkoły. Nie muszę Wam chyba przypominać tego słynnego i niezwykłego momentu, prawda? Zarząd kolejnictwa, z myślą o fanach małego czarodzieja, przygotował symboliczną tabliczkę wraz z wózkiem, którym uczniowie w niewyjaśniony sposób pokonywali ceglaną ścianę. Wspomnę tylko, że tabliczka wisi w innym miejscu, niż to w którym rzeczywiście kręcono wspomnianą scenę, a to dlatego, że jest na co dzień jest regularnie wykorzystywane przez pasażerów. Stare, brytyjskie dworce same w sobie mają wyjątkowy urok. Dlatego są tak wdzięcznym elementem wielu filmów. Nie tylko King’s Cross, ale też dworzec Hogsmeade Station w Goatland był miejscem nakręcenia kilku scen do serii przygód Harry’ego Pottera. Jeśli będziecie mieli okazję wybrać się do Zjednoczonego Królestwa, ruszajcie w wyprawę śladami małego czarodzieja!
Program TV AXN Na antenie 09:55 Flash Sezon 6, Odcinek 9 Następnie 10:50 Flash Sezon 6, Odcinek 10 Filmy i Seriale AXN PlayerPolecane WSZYSTKIE 1/16 "Gwiezdne wojny" to najpopularniejsza saga w historii kina nie bez powodu. Zasłużyły sobie na tę reputację niezliczoną ilością niezapomnianych scen i bohaterów, które skradły serca milionów widzów w każdym wieku na całym świecie. Ale które z tych scen były dla sagi najważniejsze? Postanowiliśmy to sprawdzić. Oto 15, naszym zdaniem, najważniejszych i najmocniejszych scen w całej serii! (Disney) odnajduje Luke'a (Przebudzenie mocy) 2/16 Luke Skywalker był wielkim nieobecnym "Przebudzenia mocy": tragedia, która była powodem jego zniknięcia była najbardziej palącym pytaniem filmu. Zobaczenie Luke'a na końcu filmu było więc dla wszystkich wielką ulga i zagadką jednocześnie. Co dalej? Odpowiedź na to pytanie poznaliśmy dopiero w "Ostatnim Jedi". (Disney) 14. Pojedynek z Darthem Maulem, (Mroczne widmo) 3/16 Pojedynek pomiędzy Darthem Maulem, Qui-Gon Jinnem i Obi-Wanem Kenobim był wspaniały. Choć "Mroczne widmo" pozostaje najmniej lubianą częścią "nowej trylogii", tej scenie naprawdę trudno cokolwiek zarzucić - napięcie budowane jest w niej w sposób naprawdę mistrzowski i nadal pozostaje jedną z najlepszych scen walki na miecze świetlne w całej sadze. (Disney) 13. Śmierć Padme, narodziny Luke'a i Lei (Zemsta Sithów) 4/16 Kolejny ważny powód przejścia Anakina na ciemną stronę mocy i narodziny jednych z najfajniejszych bohaterów w historii kina science-fiction. (Disney) 12. Wyrównanie rachunków (Nowa nadzieja) 5/16 Obi-Wan staje oko w oko z dawnym uczniem na Gwieździe Śmierci i postanawia wyjaśnić stare waśnie na miecze świetlne. Ostatecznie Kenobi poświęca się dla większego dobra, a Vader staje się jescze potężniejszy. To czyni ten pojedynek w równie satysfakcjonującym co przygnębiającym. Mocna scena. (Disney) 11. "Nie próbuj, rób albo nie rób, nie ma próbowania" (Imperium kontratakuje) 6/16 Gdy Yoda każe Luke'owi podnieść X-Winga siłą woli, poznajemy jedną z najważniejszych nauk drogi Jedi. I własnie dzięki takim scenom fani pokochali Yodę i docenili jego nieskończoną mądrość. (Disney) 10. Obi-Wan kontra Anakin (Zemsta Sithów) 7/16 “Byłeś moim bratem Anakinie. Kochałem cię.”Nikogo nie powinno dziwić, że pojedynek Obi-Wana Kenobiego ze swoim byłym uczniem, który zmienił się w rozgniewanego Sitha skończyła się tak wzruszającym wyznaniem - Anakin był w końcu największą porażką i stratą dla Obi-Wana. A i sam ich pojedynek na planecie Mustafar był wspaniały. (Disney) 9. Nadejście AT-AT-ów (Imperium kontratakuje) 8/16 AT-AT-y osiągnęły popkultoruwą nieśmiertelność dzięki obłędnej scenie batalistycznej z "Imperium kontratakuje". I do dzisiaj pozostają jedną z najbardziej pożądanych zabawek z sagi. Grzechem byłoby również pominięcie kapitalnej sceny, w której Rebelianci odnajdują wyjątkowo kreatywny sposób neutralizacji tych stalowych bestii. (Disney) 8. Imperator przekabaca Anakina (Zemsta Sithów) 9/16 Gdy Palpatine opowiada Anakinowi o Darthie Plagueisie, który “posiadł wiedzę o ciemnej strony mocy tak wielką, że mógł uchronić bliskich przed śmiercią” wiedzieliśmy, że Anakin jest nim zafascynowany. Opowieści Imperatora okazały się ostatecznym powodem transformacji w Vadera. (Disney) 7. Kantyna na Mos Eisley (Nowa nadzieja) 10/16 Fakt, że debata: "kto strzelił pierwszy?" trwa do dzisiaj jest wystarczającym powodem, żeby ta scena znalazła się tak wysoko na naszej liście. (Disney) 6. Darth Vader bez maski (Powrót Jedi) 11/16 W ciemności krył się jednak promykświatła. Po tym jak Darth Vader zdradza Imperatora, żeby ratować syna, otrzymując śmiertelne obrażenia, prosi Luke'a, żeby zdjął mu maskę. I wtedy poznajemy ludzką stronę jednego z najlepszych czarnych charakterów w historii kina, a on zostaje rozgrzeszony. (Disney) 5. "- Kocham cię... - Wiem!" (Imperium kontratakuje) 12/16 To może być najlepsze wyznanie miłości w kinie science-fiction w historii gatunku... (Disney) 4. “Pomóż mi Obi-Wanie Kenobi!” (Nowa nadzieja) 13/16 Odkrycie ukrytego w droidzie wołania o pomoc w formieholograficznej wiadomości przez Luke'a Skywalkera było swojego rodzaju zaklęciem "Sezmie, otworz się“, które stało się początkiem jednej z najbardziej emocjonujących przygód w historii kina. I właśnie dlatego ta scena jest dla sagi tak ważna. (Disney) 3. Atak na Gwiazdę Śmierci (Nowa nadzieja) 14/16 Wielki triumf Rebelii i prawdziwy pokaz niesamowicie kreatywnych i ponadczasowych efektów specjalnych! (Disney) 2. Vader zabija swojego szefa (Return of the Jedi) 15/16 Gdy Luke wybiera litość zamiast okrucieństwa, Vader staje po stronie syna i rozprawia się z potworem, który zmienił go w zimnego drania. Mocna rzecz. (Disney) 1. Luke poznaje tatusia (Imperium kontratakuje) 16/16 Ta scena jest tak ikoniczna, że po prostu musiała znaleźć się na miejscu pierwszym. (Disney)
Nie tylko „La La Land”. Najlepsze filmowe piosenki. Wszyscy dookoła mówią o musicalu „La La Land”, niebawem z sequelem wraca „Trainspotting” i nowy soundtrack, a Justin Timberlake będzie walczył o Oscara. Innymi słowy, pretekstów co nie miara, by zając się muzyką filmową. Pomysłów było kilka, ale postawiliśmy na najlepsze piosenki nierozerwalnie związane z filmami/serialami, takie które z miejsca uruchamiają znajome obrazy, przypominają kultowe sceny i przywołują ulubionych bohaterów. 15. Whitney Houston – „I Will Always Love You” („Bodyguard”) Sami powiedzcie, że gdy słyszycie „I Will Always Love You” nie macie przed oczami biegnącej do Kevina Costnera Whitney Houston? Oryginał, w wykonaniu Dolly Parton także pojawia się w filmie „Bodyguard”, ale to przebojowa interpretacja Whitney nadaje finałowi dramaturgii. W chwili premiery był to drugi najlepiej sprzedający się singel wszech czasów (po „We Are The World”). Numer pozostawał na szczycie notowania Billboardu przez 14 tygodni. Do Oscara nawet nie był nominowany, gdyż nominowane mogą być tylko piosenki, które napisano specjalnie do filmu. Whitney Houston - I Will Always Love You (Official 4K Video) 14. Bill Medley, Jennifer Warnes – „(I’ve Had) The Time of My Life” („Dirty Dancing” znany też jako „Wirujący seks”) Finałowa scena, wielokrotnie ćwiczona (często mało skutecznie), trudna choreografia. Piękny happy end. „Time of my Life” kojarzy się wyłącznie z tańcem Patricka Swayze i Jennifer Grey. Scena, choć znajduje się na końcu filmu, kręcona była jako pierwsza. Wówczas wykorzystano demo nagrania, którego współtwórcą był Franke Previte. Dopiero później numer, który słyszymy w obrazie, nagrali Bill Medley i Jennifer Warnes. Oryginalnie planowano w kluczowej scenie wykorzystać piosenkę Lionela Richie, ale choreograf Kenny Ortega trafił na „(I’ve Had) The Time of My Life”. Bill Medley, Jennifer Warnes - (I've Had) The Time Of My Life [Official Video] 13. Kenny Loggins – „Footloose” („Footloose”) Jeśli ktoś ma tyle lat, by pamiętać chudziutkiego Kevina Bacona tańczącego (i wykonującego akrobacje) w opuszczonym magazynie, z miejsca w tle słyszy „Footloose”. Podobno o rolę w filmie o mieście, w którym taniec jest zakazany, ubiegali się także Rob Lowe i Tom Cruise. W filmie znalazło się 9 oryginalnych piosenek – sześć z nich przebiło się do top 40 Billboardu. Footloose - Kenny Loggins 12. The Rembrandts – „I’ll Be There For You” („Przyjaciele”) Jedna z najbardziej rozpoznawalnych piosenek z czołówki serialu. Jako cały utwór po chwili zaczyna być męczącym zapętleniem, ale jako zapowiedź odcinka „Przyjaciół”, wyłącznie wywołuje uśmiech na twarzy. Numer powstał wokół hasła „I’ll Be There For You” mającego symbolizować oddanie i lojalność tytułowych przyjaciół. The Rembrandts- I'll be there for you (official video) 11. Blues Brothers – „Everybody Needs Somebody to Love” („Blues Brothers”) Piosenkę nagrali The Rolling Stones, ale większości kojarzy się z Johnem Belushim i Danem Aykroydem w czarnych kapeluszach, w tanecznym kroku na scenie. Autorem oryginału z 1964 roku jest Solomon Burke. The Blues Brothers (1980) - Everybody Needs Somebody to Love Scene (6/9) | Movieclips 10. Coolio – „Gangsta’s Paradise” („Młodzi gniewni”) Marne szanse, by ktoś – wyłączając die hard fans – z pamięci wymienił inny numer Coolio. Niewielu pewnie kojarzy też „Pastime Paradise” Steviego Wondera, który posłużył za podstawę „Gangsta’s Paradise”. Jedna z najpopularniejszych hiphopowych piosenek sukces zawdzięcza Michelle Pfeiffer i filmowi „Młodzi gniewni”. 9. Guns N’ Roses – „You Could Be Mine” („Terminator: Dzień sądu”) „You Could Be Mine” żyje własnym życiem, pewnie nie wszyscy na dźwięk basu Duffa od razu myślą o Terminatorze, ale fani doskonale wiedzą, w którym momencie klipu Arnold mówi słynne „Hasta la vista, baby!” 😉 8. Irene Cara – „Flashdance… What A Feeling” („Flashdance”) Jedna z kultowych tanecznych scen w historii kina. Sekwencję powtórzyła w swoim klipie „I’m Glad” Jennifer Lopez, ale to atletyczny i bardzo seksowny popis Jennifer Beals robi największe wrażenie. Bez „What A Feeling” ta scena nie wyglądałaby tak samo. Współtwórcą jest Giorgio Moroder. Trzeba jednak przyznać, że numer „Maniac” Michaela Sembello też nieodłącznie kojarzy się z „Flashdance”. 7. Ray Parker Jr. – „Ghostbusters” („Pogromcy duchów”) Numer nierozerwalnie związany z filmem. Chyba nie ma jednej osoby, która słysząc „Who you gonna call?”, nie pomyśli o komedii z 1984 roku. O „Ghostbusters” czytajcie więcej w tekście „21 najlepszych piosenek inspirowanych ‚Ghostbusters'”. Ray Parker Jr. - Ghostbusters 6. Berlin – „Take My Breath Away” („Top Gun”) Przyznam, byłam rozdarta – wybrać „Take My Breath Away” czy „Danger Zone” Kenny Logginsa, ale to przy dźwiękach zapomnianego zespołu Berlin i współtworzonej – znów – przez Giorgio Morodera ballady dochodzi do intymnego zbliżenia między Tomem Cruise’em i Kelly McGillis. Berlin - Take My Breathe Away theme from Top Gun with Lyrics 5. Urge Overkill – „Girl, You’ll Be A Woman Soon” („Pulp Fiction”) Kto choć raz widział „Pulp Fiction”, doskonale wie, jaka piosenka wybrzmi, gdy Mia (Uma Thurman) wciska przycisk „play” na swym szpulowym magnetofonie. I na odwrót, na dźwięk „Girl, You’ll Be A Woman Soon” widzimy Thurman w czarnej peruce, tańczącą i biorącą narkotyki. Piosenka Urge Overkill jest coverem utworu Neila Diamonda. Quentin Tarrantino znalazł podobno przeróbkę na pewnej EP-ce kupionej w Holandii. Urge Overkill - Girl You'll Be a Woman Soon 4. Julee Cruise – „Falling” („Miasteczko Twin Peaks”) Czy „Miasteczko Twin Peaks” miałoby taki sam klimat, gdyby nie „Falling”? Wątpliwe. To ta senna kompozycja Angela Badalamentiego, zaśpiewana kryształowym głosem przez Julee Cruise nadaje ton kultowej produkcji. Dźwięki tej eterycznej ballady każą z kolei myśleć o Laurze Palmer. 3. Blue Swede – „Hooked on a Feeling” („Strażnicy galaktyki”) Idę o zakład, że mało kto kojarzył „Hooked on a Feeling” nim numer trafił na „Awesome Mix Vol. 1”. To muzyka w dużej mierze jest bohaterem „Strażników galaktyki”, ale „Hooked on a Feeling” wywołuje miłe wspomnienia związane z tym filmem i przede wszystkim soundtrackiem. No i Grootem;) Pisaliśmy sporo o tym soundtracku przy okazji tekstu „8 najlepszych piosenek z filmu ‚Strażnicy galaktyki'” 1. Blue Swede - Hooked on a Feeling 2. Underworld – „Born Slippy” („Trainspotting”) Sam Danny Boyle przyznał, że „Born Slippy” jest niczym puls dla „Trainspotting”. To utwór, który w zasadzie jest tożsamy z filmem z 1996 roku. Jest jego podsumowaniem i esencją. Więcej o tym numerze i innych z kinowego dzieła sprzed pond 20 lat znajdziecie w tekście „11 najlepszych piosenek z ‚Trainspotting'”. PS. 3 lutego ukazuje się soundtrack do „T2 Trainspotting”, a miesiąc później sequel trafi do naszych kin. Będzie nowa wersja „Born Slippy”. 1. Survivor – „Eye Of The Tiger” („Rocky”) Ręka do góry, kto choć raz nie zanucił „Eye Of The Tiger” wbiegając po schodach? Ten rockowy hit zawsze, absolutnie przypomina o Rockym i jego treningach. Survivor - Eye Of The Tiger (Official HD Video)
najsłynniejsze sceny z filmów